Pałac w Grodźcu

Miejscowość Grodziec w powiecie złotoryjskim słynie z potężnego późnogotyckiego zamku na powulkanicznym wzgórzu. Nie wszyscy jednak wiedzą, że mniej więcej kilometr od wzgórza znajduje się przepiękny pałac z początków XVIII w, dziś już niestety mocno zniszczony.

Ale od początku. Wg różnych źródeł, Johanes Wolfgang, hr. von Frankenberg rozpoczął budowę  pałacu w 1718 lub 1719 r. Prace kontynuował jego syn, który przejął majątek i dziewięć lat później ukończył rezydencję. Niestety, niedługo potem popadł w długi, przez co musiał wyjechać do Wiednia, a majątek przekazał miejscowemu urzędowi. W 1800 r. wykupił go wraz z pobliskim zamkiem książe Hans Heinrich VI. Nieco ponad sto lat później budynek przechodzi w ręce Willibalda von Dirksen. Urządza on wokół rezydencji ogromne założenie parkowe, oraz doprowadza do niej elektryczność i połączenie telefoniczne.

W 1945 r. do Grodźca wkroczyła Armia Czerwona grabiąc i podpalając posiadłość. Pod koniec lat 50. ostatniego stulecia, budynek przejęła Agencja Mienia Rolnego, urządzono m. in w nim mieszkania dla pracowników pobliskiego PGR, później mieszkali w nim pracownicy pobliskiej kopalni Konrad. Z czasem w budynku został urządzony dom dziecka, po którego zamknięciu urządzono w nim siedzibę Związku Esperantystów. Dziś stoi pusty, najprawdopodobniej jest wystawiony na sprzedaż.

Stojąc w miejscu, gdzie kiedyś zapewne znajdowała się główna brama trudno dostrzec nam ogrom pałacu, bowiem zasłaniają go gęsto rosnące drzewa i krzaki, które są pozostałością założenia parkowego. Główna aleja, po której dziś praktycznie nic nie zostało porośnięta jest wysoką trawą i pokrzywami. W miarę zbliżania się do pałacu, widać coraz więcej szczegółów na frontowej ścianie, m. in. zniszczony zegar, bogato zdobione detale architektoniczne. Dojście do samego pałacu jest niemożliwe z powodu wysokiego ogrodzenia (śmiałków którzy spróbują je przeskoczyć może spotkać niemiła niespodzianka w postaci psa obronnego).  W wielu oknach brakuje szyb, niektóre zasłonięte są folią. Co ciekawe, w oczy rzuca się kontrastujący ze zdewastowanym pałacem niedawno remontowany dach. Chociaż on daje nadzieję na uratowanie obiektu. Obchodząc budynek, naszym oczom ukazuje się wspaniała fasada, wraz ze schodami i tarasem. Całość wręcz zapiera dech w piersiach.

Nie mogłem nie wspomnieć również o parku, znajdującym się obok dworu. Pomimo upływu wielu lat i zaniedbania, wśród gęstych krzaków nadal można się nim zachwycić. Są tu również pozostałości dawnych budynków.  Pałac, wraz z całym terenem otaczającym go jest jak najbardziej do uratowania. Jak pisałem wcześniej, nadzieję na to daje wymieniony zapewne nie tak dawno dach, oraz zabezpieczenie obiektu przed wandalami. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że jeszcze kiedyś będzie on cieszył oczy turystów, podobnie jak znajdujący się nieopodal zamek.

DSCF6002DSCF6011