Jak Breslau stał się Wrocławiem

Niewiele pozostało we Wrocławiu pamiątek po przedwojennych czasach. Gdy w maju 1945 roku miasto zajęły wojska radzieckie, a następnie polskie, rozpoczęto proces intensywnej polonizacji tej historycznej stolicy Śląska, która została skazana na zagładę rozkazem obrony do ostatniego żołnierza w sierpniu 1944 r. Wobec zbliżającego się frontu wschodniego, a wraz z nim potężnej nawały sowieckiej, rozkaz ten był niemal wyrokiem śmierci dla sześćset tysięcznego miasta nad Odrą. Niedługo po zakończeniu działań wojennych, polskie władze, które przybyły na te tereny za Armią Czerwoną rozpoczęły masowe wysiedlenia ludności niemieckiej. Dla wielu mieszkańców Breslau/Wrocławia, zarówno niemieckich, którzy musieli opuszczać swe domy, jak i nowo przybyłych tu polskich osadników rok 1945 był najgorszym w ich życiu, głównie z powodu głodu, ciężkich warunków życiowych, jak i wszechobecnego bezprawia panującego na ulicach zdobytego miasta. W tym artykule postaram się przedstawić tragiczną przemianę niemieckiego Breslau, w polski Wrocław, którego ulice nadal kryją wiele śladów po niemieckich mieszkańcach i walkach prowadzonych w tej metropolii ogłoszonej niegdyś ,,Festung Breslau”.

Breslau

Przedwojenny Breslau był niewątpliwie jednym z najpiękniejszych miast Trzeciej Rzeszy. Historyczna zabudowa, do której zaliczyć można wiele wspaniałych 435212kościołów, kamienic, czy znajdujący się w centrum wrocławskiego rynku późnogotycki ratusz z XIII w. przeplatała się nowoczesnymi budynkami, m. in. Halą Stulecia, wybudowaną na cześć setnej rocznicy wyzwolenia Niemiec spod panowania Napoleona,  czy wieloma dworcami kolejowymi, z których najokazalszy był Górnośląski (obecnie dobrze znany wszystkim Dworzec Główny). Ponad sześćset tysięcy mieszkańców mogło korzystać z działającego w mieście teatru, opery,  czy wielu muzeów. Kwitła również rozrywka niższej rangi. W mieście jeszcze w czasie wojny działało kilkanaście kin, w wielu miejscach istniały parki, restauracje. Na rynku można było spotkać malarzy i muzyków.  W mieście istniało również szkolnictwo wyższe: Uniwersytet Wrocławski i Wyższa Szkoła Techniczna (ob. Politechnika Wrocławska) kształciły kilka tysięcy studentów. We wspomnianej wcześniej Hali Stulecia organizowano wystawy, targi i wiece. Obok niej można było wybrać się na przechadzkę po miejskim ZOO, jednym z najokazalszych we wschodnich Niemczech. Nad Odrą wybudowano wiele wspaniałych przepraw, jak np. Kaiserbrücke (ob. Most Grunwaldzki), a po mieście można było się poruszać wieloma liniami tramwajowymi, istniały nawet plany budowy metra.
Miasto odwiedzał kilkukrotnie sam Fuhrer- Adolf Hitler był tu wraz  z najbliższymi współpracownikami m. in. podczas zawodów sportowych w 1938 r. Wtedy też miasto gościło niemiecką młodzież z całej Europy: Czechosłowacji, Polski, Litwy i wielu innych krajów.  Całe miasto rozwijało się dosyć prężnie i stanowiło perłę całego regionu.

Wojna

Mieszkańcy Breslau w przeciwieństwie do wielu innych miast Trzeciej Rzeszy aż do 1944 r. nie odczuwali poważniejszych skutków tego największego konfliktu w dziejach świata. Co prawda na przełomie sierpnia i września 1939 r, przez miasto przetaczały się kolumny żołnierzy i sprzętu, a ludność informowano jak należy zachować się w przypadku wrogiego nalotu, w czasie kampanii wrześniowej na Dolny Śląsk nie spadła nawet jedna bomba. Podobnie rzecz miała się w czasie kampanii francuskiej. Gdy setki tysięcy żołnierzy szóstej armii ginęło od kul, głodu i mrozu podczas bitwy o Stalingrad, do stolicy regionu docierały jedynie wiadomości o ,,ciężkich walkach w rejonie Stalingradu”. Nikt jeszcze wtedy nie wiedział, że w wyniku następstwa tych walk Wrocław spotka o wiele gorszy los.
Pomimo trwającej wojny, w mieście nadal działały restauracje, kina, tramwaje przewoziły codziennie tysiące ludzi. Breslau oddalone od obydwu frontów, nie nękane nalotami alianckich bombowców zostało okrzyknięte ,,schronem przeciwlotniczym Rzeszy”.¹ I rzeczywiście, aż do 1944 r. na miasto nie doświadczyło nalotów, nie licząc incydentalnych zrzutów bomb przez lotnictwo radzieckie.
Z czasem, gdy Armia Czerwona przeszła do kontrofensywy, w mieście zaczęły narastać coraz większe niepokoje, jednak nazistowska propaganda skutecznie podtrzymywała nadzieje na wygranie wojny. Kiedy nawała radzieckich dywizji zatrzymała się na linii Wisły, dla dowódców wojskowych stało się jasne, że Rzesza upadnie w ciągu najbliższych miesięcy. Wtedy też rozpoczęto przygotowania do ostatecznej obrony Niemiec. Ruszyła budowa umocnień. Wielu mieszkańców Wrocławia, razem z przymusowymi robotnikami z podbitych terenów musiało kopać okopy i rowy przeciwczołgowe. Wielu już wtedy nie wierzyło w zwycięstwo. W sierpniu 1944 r. miasto zostało ogłoszone Festung Breslau (Twierdzą Wrocław). Oznaczało to, że w przypadku ofensywy radzieckiej miało bronić się do ostatniego człowieka. Ta nadeszła zaledwie cztery miesiące później.

Twierdza

Gdy w zimą znad Wisły wyruszyła radziecka ofensywa, tysiące Niemców rzuciło się do panicznej ucieczki na zachód. W drugim tygodniu grudnia przez Dolny Śląsk, w tym również jego stolicę zaczęły przetaczać się tysiące cywili, którzy pomimo siarczystych mrozów sięgających -20°, biorąc jedynie najpotrzebniejsze rzeczy próbowali uciec przed ,,czerwoną zarazą”, jak określała Armię Czerwoną nazistowska propaganda. W tym czasie w mieście stacjonowało ok. 80 tys. żołnierzy, jednak większość z nich stanowił Volksturm- 001008oddziały złożone z młodzieży i starców, często słabo uzbrojone i bez doświadczenia bojowego. 20 stycznia, gauleiter Dolnego Śląska, Karl Hanke wydał rozkaz pieszej ewakuacji ludności cywilnej. Szacuje się, że w czasie marszu, w mrozie i śnieżycy zginęło  ok. 90 tys osób, głównie kobiet i dzieci. Dwa dni później, po wcześniejszym zajęciu peryferyjnych osiedli Rosjanie rozpoczęli pierwsze szturmy na miasto. Rozpoczęły się zmasowane naloty. Kiedy radzieccy żołnierze zajmowali kolejne ulice, często okazywało się, że domy znajdujące się przy nich były zniszczone i podpalane już wcześniej przez żołnierzy niemieckich. W lutym został zdobyty jedyny port lotniczy obrońców. Wobec braku możliwości ewakuowania rannych i dostarczania zaopatrzenia, podjęto decyzję o budowie prowizorycznego lotniska w okolicach placu Grunwaldzkiego. W trakcie jego budowy zginęło ok. 13 tys. robotników, głównie w wyniku nalotów. Nazistowska propaganda wielokrotnie rozpuszczała plotki o zbliżającej się odsieczy. Garnizon miasta walczył do ostatniego dnia z nadzieją, że nadejdzie ona od strony Ślęży. Niestety, Wrocław pozostawiony był samemu sobie. W niedzielę wielkanocną doszło do najpotężniejszego nalotu podczas całego oblężenia. Ponad 750 samolotów przez cały dzień zrzuciło na Breslau tysiące bomb. Temperatura płonących budynków była tak wysoka, że doszło do tzw. burzy ogniowej. Tego dnia zginęło ok. kilku tysięcy ludzi, a ponad połowa straciła dach nad głową. 12 kwietnia Hitler wydał rozkaz, zgodnie z którym Festung Breslał miało bronić się do ostatniego człowieka. Jednak już wtedy morale walczących obrońców było bardzo niskie. Większość ludzi oczekiwała jedynie na zakończenie walk i jak najszybszy koniec wojny. Jednak największym ciosem dla ducha garnizonu była wiadomość nadana 30 kwietnia przez radio, mówiąca o śmierci przywódcy Rzeszy. Twierdza skapitulowała 6 maja. Osiem dni po samobójczej śmierci Fuhrera, cztery dni po upadku Berlina. Była to jedna z ostatnich bitew drugiej wojny światowej.

Nowe porządki

Wkroczenie Rosjan do zdobytego miasta wcale nie przyniosło końca cierpieniom Wrocławian. Wielu z nich zginęło broniąc swojego dobytku przed czerwonoarmistami, którzy już w dniu kapitulacji rozpoczęli grabież majątków. Świadkowie wspominali o całych pociągach wypełnionych ,,zdobyczami wojennymi”- od rowerów i kosztowności, po fortepiany i bogato zdobione meble. W całym mieście dochodziło do masowych gwałtów na niemieckich kobietach. Na ulicach normalnym widokiem była grupa pijanych Rosjan, zaczepiająca młode kobiety. Podobno z miejskich magazynów zrabowano ponad 800 tys. butelek alkoholu. I choć radzieckie dowództwo oficjalnie potępiało takie zachowanie, niewielu żołnierzy zostało ukaranych.
Wkrótce do miasta przybyli pierwsi polscy osadnicy. Nowym prezydentem Breslau, przemianowanym na polski Wrocław został Bolesław Drobner.  Sytuacja ludności niemieckiej, która liczebnością przekraczała Polaków ponad dziesięciokrotnie, była wtedy dramatyczna. W sklepach co prawda nie brakowało jedzenia i najpotrzebniejszych rzeczy, jednak można było płacić za nie wyłącznie polską walutą, której przelicznik był dla Niemców bardzo niekorzystny. Wraz z osadnikami, do Wrocławia przybyli również grabieżcy i złodzieje z centralnej Polski. To, czego nie zrabowała Armia Czerwona, szybko wpadało w ich ręce. Wkrótce rozpoczęto masowe przesiedlenia. Z jednej strony miasto masowo opuszczali Niemcy, z drugiej do miasta masowo ciągnęły transporty wysiedleńców z dawnych kresów Rzeczpospolitej, które zostały zagarnięte przez ZSRR. W 1946 r. Niemcy nadal pięciokrotnie przewyższali liczebnością Polaków, jednak już następnego roku stanowili tylko niewielki odsetek ludności.
Nowi mieszkańcy Wrocławia często nie czuli się dobrze w nowym miejscu. Kradzież była na początku dziennym, nawet jeszcze w latach 50. Wrocław znany był jako ,,dziki zachód”¹, ze względu na przestępczość, jaka istniała na jego ulicach. Jeszcze do lat 60. na ulicach było widać pozostałości po krwawych walkach, jakie się tutaj toczyły. Na wielu wrocławskich mostach nawet dziś dostrzec można ślady kul. Nazwy wielu ulic często są po prostu spolszczonymi odpowiednikami nazw niemieckich. Pamiątkami po tych tragicznych wydarzeniach są również dwa cmentarze wojenne Armii Czerwonej, zachowane do dziś. Niestety, nie zachował się żaden cmentarz obrońców tej dawnej twierdzy. Istniejące nekropolie niemieckich żołnierzy zamieniono w latach 70. na parki miejskie, co spotkało się z dużym poparciem ówczesnych mieszkańców.

Dziś Wrocław łączy w sobie kultury dwóch dawniej zwaśnionych narodowości. Na każdym kroku można odnaleźć ślady burzliwej przeszłości miasta, przeplatające się z nowoczesnymi biurowcami, galeriami handlowymi czy blokami mieszkalnymi. Spacerując jego ulicami, wspomnijmy czasem dawnych mieszkańców tych terenów, którzy z takim poświęceniem ich bronili. Pisząc ten artykuł chciałbym oddać niejako hołd zwykłym ludziom, których dotknęła straszliwa tragedia zimy i wiosny 1945 roku. Miasto skazane na zagładę bezmyślnym rozkazem dowódców powstało z gruzów, jednak nigdy nie wymaże już ze swej przeszłości tysięcy ofiar ludzkich, którzy ginęli w obronie swoich domów.

Mateusz Stanek

Zniszczony Wrocław w 1945.
Zniszczony Wrocław w 1945.
¹)Informacje zawarte w artykule pochodzą z książki Richarda Hargreavesa ,,Ostatnia twierdza Hitlera. Breslau 1945″
Zdjęcia przedwojennego Wrocławia pochodzą ze strony http://dolny-slask.org.pl/