Bitwa o ,,Festung Glogau”

Niewątpliwie największą bitwą stoczoną na terenie Dolnego Śląska w czasie II wojny światowej było oblężenie Wrocławia, skazanego na zagładę bezmyślnym rozkazem faszystowskich dowódców w sierpniu 1944 roku. ,,Festung Breslau” bronione niemal do ostatnich dni tego największego w dziejach ludzkości konfliktu poniosło ogromne straty, z których nie potrafiło podnieść się jeszcze przez najbliższe dekady. Walki te, choć niezwykle ciężkie i heroiczne, przyćmiewają obecnie swą sławą zaciekłe boje o inną dolnośląską miejscowość, także noszącą wówczas miano twierdzy. Mowa o Głogowie, dziś niewielkim mieście powiatowym  na północy województwa Dolnośląskiego, noszącego wówczas nazwę Glogau.

 

Glogau

Głogów w dwudziestoleciu międzywojennym

Przed wybuchem II wojny światowej Głogłów był niewielkim, prowincjonalnym ośrodkiem administracyjnym. W 1939 roku to nadodrzańskie miasto liczyło około 35500 mieszkańców, nie licząc przywiezionych tu na roboty przymusowe robotników.  Miejscowa ludność spędzała wolny czas spacerując po licznych parkach i skwerach, działało tu także kino i teatr. Na głogowskim rynku, w którego centralnym punkcie stał klasycystyczny ratusz, działały restauracje i niewielkie sklepy. Niewątpliwie najcenniejszymi zabytkami miasta były Zamek Książąt Głogowskich, którego budowa rozpoczęła się w XIII wieku, oraz Kolegiata Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny z 1262 roku, gdzie gromadzili się mieszkańcy wyznania katolickiego. Na początku dwudziestego stulecia miasto nawiedziło kilka powodzi, m.in. w 1903 roku, jednak straty szybko naprawiono, a rzeka przepływająca przez miejscowość została uregulowana w celu ochrony przed podobnymi zdarzeniami w przyszłości. Do września 1939 roku w mieście stacjonowało także dowództwo i część jednostek 18 Dywizji Piechoty.

1939-1944

Gdy stacjonujący w Glogau garnizon wyruszył na front polski, w mieście pozostały jedynie rezerwowe jednostki 408 Dywizji Piechoty, tj.  8 zapasowy batalion samochodowy, 213 zapasowy batalion saperów z podporządkowaną 158 szkolną kompania saperów oraz podporządkowany bezpośrednio dowództwu VII Okręgu Wojskowego w Breslau 585 dywizjon artylerii przeciwlotniczej.

Pomimo trwającej wojny miasto nie odczuwało jej poważnych skutków. Leżący z dala od alianckich bombowców, tysiące kilometrów od frontu wschodniego Głogów zdawał się wciąż tętnić życiem. Nadal działały tu instytucje publiczne i kulturalne, a na zatłoczonych ulicach konne powozy walczyły o miejsce z nielicznymi samochodami.


Zmiana tego status quo nastąpiła dopiero w 1944 roku, kiedy to nacierająca ze wschodu Armia Czerwona wkroczyła na tereny Trzeciej Rzeszy. Wówczas przystąpiono do rozbudowy istniejących tu już wcześniej fortyfikacji miejskich , a miejscowa ludność zaczęła wstępować do nowo formowanych batalionów Volkssturmu. Miasto rozpoczęło przygotowania do obrony. Pod kierownictwem 9 fortecznego sztabu fortyfikacyjnego na przedpolach miejscowości wybudowano, liczącą 52 km długości, zewnętrzną linię umocnień. Niestety, obsadzenie tak długiego odcinka wymagało co najmniej pięciu dywizji piechoty i wspomagającej ich artylerii, na co dowództwo twierdzy nie mogło wówczas liczyć. W styczniu załogę Festung Glogau stanowiły wcześniej wspomniane rezerwy 408 dywizji piechoty, dywizjon przeciwlotniczy i kilka batalionów Volkssturmu, posiadających jednak niewielką wartość bojową.

Twierdza

Mroźny styczeń 1945 roku przyniósł dla Dolnego Śląska jedną z największych tragedii w jego dziejach. 12 stycznia w kierunku Odry ruszyła wielka ofensywa Armii Czerwonej znad linii Wisły. Już w pierwszych dniach jej trwania przez Glogau przetaczały się kolumny uchodźców, uciekających przed ,,czerwoną zarazą”, jak nazywała czerwonoarmistów niemiecka propaganda. 19 stycznia zarządzono ewakuację ludności cywilnej, która przez siarczysty mróz pochłonęła setki ofiar, głównie kobiet i dzieci. Po jej przeprowadzeniu w mieście pozostało jedynie 2500 cywili i około 10000 żołnierzy, którzy otrzymali rozkaz walki do ostatniego człowieka. Rozkaz ten przyczynił się do niewyobrażalnych strat, jakie miały przynieść tej dolnośląskiej miejscowości najbliższe tygodnie.

Pierścień okrążenia wokół miasta zamknął się 12 lutego. Zaledwie parę godzin przed tym, gen. Schorner wycofał z rejonu twierdzy XXIV Korpus Pancerny, gdyż był przeciwny angażowaniu większych sił do jej obrony. Jak już wiadomo, umocniona kilka miesięcy wcześniej linia nie była w stanie zatrzymać wojsk radzieckich, toteż dowództwo twierdzy podjęło decyzję o oparciu obrony o gęstą zabudowę miejską, wysuwając jednocześnie najsilniejsze jednostki do podmiejskich wiosek. Ostatni bastion obrońców miało stanowić Stare Miasto.

Walki na ulicach Głogowa

Od dawna przygotowywany do obrony Głogów był dobrze zaopatrzony w zapasy żywności i wody, jednak dawało się odczuć poważne braki w zaopatrzeniu amunicyjnym, zwłaszcza większego kalibru. Braki te próbowano nieskutecznie uzupełniać poprzez zrzuty lotnicze. Do szturmu na miasto  zostały wyznaczone, wbrew nadziejom niemieckiego dowództwa, stosunkowo niewielkie siły. Sztab 3 Armii Gwardii zlecił to zadanie 329 Dywizji Piechoty, w skład której weszły 180, 186 i 189 pułk piechoty. Trzy dni po zamknięciu okrążenia siły te zostały dodatkowo wzmocnione przez 108 i 163 Brygadę Artylerii Haubic i 53 Brygadę Saperów.

Rozpoczęły się intensywne naloty. Radzieckie lotnictwo, wchodzące głównie w skład 2 Armii Lotniczej powodowało ciężkie straty wśród obrońców. Podczas jednego z nalotów w powietrze wyleciał ogromny skład amunicji, znajdujących się w osiemnastowiecznych koszarach św. Michała. Innym razem ucierpiał magazyn, w którym przechowywano ponad 2000 ton żywności.

Trzy radzieckie pułki ugrupowane w jednym rzucie w ciągu pierwszych dwóch tygodni walk wyparły Niemców w podmiejskich wiosek, zmuszając ich do odwrotu w kierunku centrum, gdzie znajdowała się główna linia obrony. Rozpoczęły się zaciekłe i wyniszczające dla obu stron walki uliczne. 1 marca 186 pułk piechoty zdobył koszary im. miasta Luttich. Dokonał tym samym sporego wyłomu w liniach niemieckich, co zmusiło obsadzające je formacje do wycofania się za Kanał Głogowski, w celu uniknięcia okrążenia.

Gdy front zatrzymał się na Nysie Łużyckiej, marszałek Iwan Koniew zlecił przyspieszyć zdobycie miasta,w celu odblokowaniu ważnej przeprawy przez Odrę i węzła komunikacyjnego. Wtedy też obóz oblegających powiększył się o: 389 Dywizję Piechoty, 938 pułk artylerii pancernej, 262 pułk ciężkiej artylerii pancernej gwardii, 30 Brygada Artylerii Rakietowej,  152 Brygada Saperów, oraz 111 i 162 Brygada Pancerna 25 Korpusu Pancernego.


389 Dywizja Piechoty już w pierwszym dniu po wejściu do walki wdarła się na około 800 metrów w głąb pozycji obrońców, oskrzydlając ważny dla obrony całej twierdzy punkt oporu mieszczący się w koszarach im. Hindenburga. One same zostały zdobyte po heroicznej obronie dopiero nocą z 29 na 30 marca. W tej sytuacji, zagrożone okrążeniem grupy szturmowe rozlokowane wzdłuż Odry w zachodniej części miasta musiały ewakuować się w kierunku centrum. W godzinach południowych 30 marca został zdobyty dworzec kolejowy, wtedy też załoga broniąca przedmościa Serby  została zmuszona do wycofania na Ostrów Tumski. Dzień później resztki niemieckich sił zostały zepchnięte w rejon Starego Miasta i zamku piastowskiego.

Do spektakularnej próby ucieczki z okrążonego miasta doszło nocą z 31 marca na 1 kwietnia. Wobec załamującej się obrony twierdzy, pułkownik zu Eulenburg, za zgodą dowódcy 4 Armii Pancernej zebrał grupę ok. 800 ochotników, którzy wraz z urzędnikami NSDAP zdołali wydostać się poza pierścień okrążenia, a następnie skierowałć się w kierunku zachodnim. Nękana licznymi atakami grupa została ostatecznie osaczona i całkowicie rozbita siedem dni później.

Kilka godzin po opuszczeniu miasta przez grupę zu Eulenburga, w mieście załamała się zorganizowana obrona. Opór stawiały jeszcze jedynie nieliczne, odizolowane zgrupowania obrońców. Ostateczna kapitulacja Festung Glogau nastąpiła 1 kwietnia, na stanowisku dowodzenia 389 Dywizji Piechoty.

Po kapitulacji

Jeden ze zniszczonych kościołów po kapitulacji Twierdzy

Po długotrwałych ulicznych walkach miasto było morzem ruin. Zniszczone niemal w 90 procentach, sprawiało wrażenie wymarłego. Widywano jedynie żołnierzy radzieckich, grabiących ocalały dobytek mieszkańców i zaczepiających nieliczne pozostałe tu kobiety. Normą był widok kilkunastu pijanych żołnierzy na ulicy. Spłonęła niemal cała zabudowa Starego Miasta, w tym również ratusz i zamek piastowski. Niemal wszystkie budynki  w mieście zostały uszkodzone. Niedługo do miasta przybyła polska administracja, a wraz z nią ściągnęły tu dziesiątki szabrowników, grabiąc to, czego nie zdołali zrabować czerwonoarmiści. Głogów dopiero kilkadziesiąt lat później podniósł się z wojennych zgliszcz, choć jego odbudowa trwa do dnia dzisiejszego, co tylko pokazuje ogrom zniszczeń, jakie przyniosła ta jedna z najkrwawszych bitew rozegranych na Dolnym Śląsku. Niegdysiejszy Glogau wart jest odwiedzenia, gdyż wiele z jego przedwojennych zabytków odzyskało swój dawny blask, głównie dzięki pracy tysięcy polskich osadników przybyłych tu po zakończeniu działań wojennych.  Jeżeli kiedyś będziemy stąpać po odrestaurowanych ulicach tego malowniczego miasta, wspomnijmy żołnierzy, którzy przelali tu krew.

 

Mateusz Stanek

Informacje o walkach pochodzą z książki Ryszarda Majewskiego ..Dolny Śląsk 1945, Wyzwolenie”
Fotografie Głogowa pochodzą ze strony dolny-slask.org.pl