Pałac w Chocianowie

Niewiele zdewastowanych zabytków wzbudziło we mnie takie zdumienie, jak ruiny pałacu w miejscowości Chocianów, w powiecie polkowickim. Znajdująca się niemal w centrum tego niewielkiego miasteczka, monumentalna budowla, której właścicielami były niegdyś najznamienitsze rody Europy niszczeje z roku na rok pozostawiona sama sobie. Niestety, nic nie wskazuje na to, by jej los miał się odmienić w najbliższym czasie, pomimo ogromnej wartości historycznej, jaką posiada.

Ale od początku. Historia tego miejsca rozpoczyna się w 1297 roku, kiedy to książę Bolko Surowy wzniósł tutaj zamek obronny, strzegący granicy Księstwa Legnickiego. Zamek stał się siedzibą książąt legnickich i sprawował tę funkcję aż do roku 1444, kiedy to został sprzedany rodzinie Dornheinów jako lenno. Od tego czasu bardzo często zmieniał właścicieli. Kolejnymi posiadaczami byli chronologicznie Nostitzowie, Stoschowie, Dohnowie i Gotlobowie. Członek tego ostatniego rodu, imieniem Melchior na stałe zapisał się w historii tego miejsca, bowiem w latach 1728-1732 przeprowadził gruntowną przebudowę zamku, zamieniając go w barokową rezydencję. Pieczę nad przebudową sprawował znany architekt  z Rewla, Marcin Frantz. Ze średniowiecznego założenia zachowała się jedynie wysoka, czworoboczna wieża, dziś zwieńczona rokokowym hełmem. To z tego okresu pochodzi wspaniałe założenie parkowe, okalające pałac od wschodu i południa. Obecnie służy ono mieszkańcom Chocianowa jako miejsce spędzania wolnego czasu, choć wiele utraciło przez lata zaniedbań. Kolejna ważna przebudowa, która nadała temu obiektowi wygląd zachowany do dziś miała miejsce w XIX wieku. Pałac zyskał wówczas bogate zdobienia, których nieliczne fragmenty możemy podziwiać także obecnie.

Fasada pałacu od strony założenia parkowego

Niestety, tak straszliwa w skutkach dla Dolnego Śląska II wojna światowa nie oszczędziła także tego wspaniałego budynku. Pałac poważnie ucierpiał w wyniku działań wojennych, prowadzonych na ulicach miasta. Dzieła zniszczenia ostatecznie dokonali żołnierze Armii Czerwonej, grabiąc i niszcząc jego bogate wyposażenie. Gdy do Chocianowa przybyli pierwsi polscy osadnicy, obiekt ten był już mocno uszkodzony. Na zdjęciach z tego okresu widać powybijane szyby, czy też braki w pokryciu dachu. Z czasem drzwi i okna zostały zamurowane, by osoby postronne nie zapuszczały się do środka. Od tego czasu podejmowano nieliczne działania, mające na celu uchronienie konstrukcji przed zawaleniem. Trzeba zaznaczyć jednak, że sporych rozmiarów dach został położony stosunkowo niedawno, biorąc pod uwagę jego stan na tle reszty  zabytku. Od 1997 budynek stał się własnością prywatną.


Dzisiaj obiekt ten coraz bardziej porasta drzewami. Za wysokim ogrodzeniem z siatki, chroniącym go zapewne przed szabrownikami biega groźnie wyglądający pies obronny. Na szczycie wysokiej, górującej nad tym spokojnym miasteczkiem wieży, znajdują się nadajniki telekomunikacyjne, co kłóci się z klasycznym wyglądem reszty pałacu. Po ozdobnych fontannach, które niegdyś znajdowały się w południowej części kompleksu pozostały jedynie wybetonowane, okrągłe zagłębienia w ziemi. Pozostaje mieć nadzieję, że chocianowski pałac, tak wspaniały i urokliwy odzyska kiedyś swój dawny blask i będzie cieszył oczy następnych pokoleń.