Magazyn zboża w kościele- Mieczków

O zniszczonych świątyniach na terenie Dolnego Śląska pisaliśmy wielokrotnie, jednak kościół w miejscowości Mieczków, w gminie Kostomłoty wyróżnia się na ich tle- pomimo porzucenia swej pierwotnej funkcji, budowla ta przetrwała (choć mocno zniszczona) do czasów obecnych. Niestety, miejsce to służy dzisiaj jako magazyn zbożowy, a jego dawne przeznaczenie zdaje się być niemal ignorowane.

Już wjeżdżając do Mieczkowa w oczy rzucają się dwie wysokie wieże tutejszych kościołów. Jeden z nich, pw. św. Andrzeja Baboli z końca piętnastego wieku służy obecnie tutejszym katolikom. My jednak skupimy się na oddalonej od niego o kilkaset metrów, neogotyckiej budowli służącej niegdyś osobom wyznania luterańskiego, zamieszkującym tę niewielką wioskę do lat czterdziestych ubiegłego stulecia. Świątynia wybudowana w 1867 roku na planie prostokąta, posiadała od strony wschodu niewielkie prezbiterium wraz z otaczającymi je zakrystiami, oraz wysoką wieżę z pierwotnie strzelistym szczytem pokrytym czerwoną dachówką.  Swoją funkcję pełniła do czasu objęcia władzy na Dolnym Śląsku przez administrację Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, kiedy to ludność niemiecka, której lwią część stanowili luteranie została wysiedlona, a na jej miejsce przybyli polscy osadnicy, najczęściej ze wschodnich kresów II Rzeczypospolitej.

Kościół od strony zachodniej
Frontowa ściana budynku wraz z neogotyckim portalem

W okresie powojennym nieliczna polska ludność nie była w stanie utrzymać aż dwóch świątyń, toteż przystąpiono do powolnego demontażu wyposażenia z kościoła ewangelickiego. Jak wynika z rozmowy z mieszkańcami Mieczkowa, okazałe organy znajdujące się w nim jeszcze na krótko po zakończeniu działań wojennych zostały przeniesione do jednego z kościołów w Brzegu Dolnym, gdzie najprawdopodobniej znajdują się do dzisiaj.  Z czasem w nieużywanym budynku, ogołoconym z ławek i ołtarza zaczęto przechowywać zboże. Choć jest to  niegodne przeznaczenie dla dawnego miejsca kultu religijnego, to jednak pozwoliło mu przetrwać do obecnych czasów, bowiem nowi właściciele, chcąc chronić swe plony dokonywali napraw i niewielkich remontów budynku, w którym były przechowywane. Niestety, nawet pomimo podjęcia działań zabezpieczających, obiekt ten jest dziś mocno zniszczony.  Zza wysokich drzew, będących na przedwojennych fotografiach zaledwie niewielkimi sadzonkami wystają zamurowane okna. Na zewnętrznych ścianach budynku kibice miejscowych klubów piłkarskich postanowili namalować graffiti, a niegdyś wysoki dach wieży pokryty jest dziś prowizorycznie blachą. Stojąc przy głównym portalu świątyni, w oczy rzuca się dobudowane stosunkowo niedawno zadaszenie, chroniące znajdujący się kilka metrów dalej zsyp na zboże. Całość sprawia wrażenie, jakby obecni właściciele nie troszczyli się o znajdujący się w ich posiadaniu zabytek.

Historia tego miejsca, podobnie jak wielu innych ewangelickich kościołów, które opisywaliśmy na naszej stronie pokazuje przemiany, jakie dokonały się na terenie Dolnego Śląska za sprawą przegranej przez Niemców drugiej wojny światowej. Polscy osadnicy(niemal wyłącznie wyznania katolickiego) świątynie luterańskie kojarzyli z tak wówczas nienawidzoną kulturą niemiecką, a niechęć ta sprawiła, że obecnie w wielu dolnośląskich wioskach znajdują się zrujnowane, bądź opuszczone kościoły, które niszczeją z roku na rok i tylko od nas zależy, czy powrócą jeszcze do swej dawnej świetności i będą cieszyć oczy następnych pokoleń.

informacje o historii kościoła pochodzą ze strony dolny-slask.org.pl/