Zapomniane podziemia Niwnic

O historii Niwnic w powiecie lwóweckim wspominaliśmy na naszej stronie kilkukrotnie. Pisząc poprzednie artykuły o zabytkach tej malowniczej wioski wielokrotnie natrafiałem na opisy istniejących tu rzekomo podziemnych korytarzy, jakie miały ciągnąć się pod miejscowością, jednak opracowania historyczne dostępne w sieci nic o nich nie wspominały, przez co traktowałem je z przymrużeniem oka. Jednak rozmowa z mieszkańcami Niwnic, oraz osobą, która niegdyś odnalazła wejście do jednego z tych tajemniczych tuneli sprawiły, że postanowiliśmy udać się na miejsce z aparatem i sprawdzić te doniesienia osobiście. To, co zobaczyliśmy, przeszło nasze najśmielsze oczekiwania i choć nie znaleźliśmy tam złotego pociągu, to jednak natrafiliśmy na bardzo ciekawe przedmioty pozostawione tu przez dawnych mieszkańców Kunzendorfu, jak brzmiała niemiecka nazwa wioski.

Naszą wyprawę śladami niwnickich sztolni rozpoczęliśmy w jednym z najciekawszych i zarazem najbardziej zaniedbanych miejsc miejscowości- Szymonkach, czyli opuszczonej niedługo po II wojnie światowej kolonii zamieszkanej niegdyś przez siostry zakonne. Tutaj, w ruinach dawnego klasztoru odnaleźliśmy pierwsze wejście do podziemi- były to zapewne jego piwnice, na które składało się kilka niewielkich pomieszczeń. Niestety, ilość butelek po alkoholu, oraz graffiti jakie tam zastaliśmy sugeruje, że piwnice te posłużyły miejscowej młodzieży jako miejsce wakacyjnych imprez. Ciekawy jest fakt, że wejście do jednego z pomieszczeń zostało zasypane, jednak liczba szabrowników, jaka ,,odwiedziła” to miejsce niedługo po zakończeniu działań wojennych podpowiada, że raczej nie odnajdziemy tam skarbów.

Mroczny korytarz w piwnicy klasztoru…
…oraz jedno z pomieszczeń, w którym odnaleźliśmy dziesiątki butelek.

W ruinach klasztoru natknęliśmy się także na niezwykle ciekawe rzeczy, pozostawione tu zapewne przez mieszkające tu niegdyś zakonnice. Wśród przedmiotów codziennego użytku, jak np. stare nożyce, natrafiliśmy także na starą, zniszczoną książkę. Pomimo upływu wielu lat i wystawienia papieru na czynniki pogodowe, jej treść wciąż była jednak czytelna. Był to najprawdopodobniej podręcznik medycyny w języku niemieckim.

Przedmioty odnalezione w ruinach
…oraz fragmenty książki

Gdy po raz kolejny obejrzeliśmy pozostałości tutejszego kościoła, udaliśmy się trasą dawnej drogi krzyżowej, po której dziś zostały już tylko niewielkie fragmenty kapliczek w stronę tzw Domu Szymona, od którego kolonia wzięła swoją nazwę. Budowla ta najprawdopodobniej nie była podpiwniczona, więc skierowaliśmy się dalej na zachód, do dawnego wyrobiska kamieniołomów istniejących tu do lat czterdziestych ubiegłego stulecia. Pierwszy tegoroczny śnieg nieco utrudnił nam poruszanie się po gęstym młodniku, pomimo tego odnaleźliśmy tu wejście do kolejnej piwniczki- tym razem małego, ciasnego pomieszczenia ze ścianami wykonanymi z piaskowcowych bloków. Wciąż jednak nie były to sztolnie, jakie mieliśmy nadzieję zobaczyć. Nieco dalej natrafiłem na ciekawy napis- zapewne zostawiony tu przez pracowników kopalni ponad sto lat temu.

Idąc wzdłuż wysokich ścian dawnego wyrobiska dotarliśmy w końcu do leśnej ścieżki, po której minięciu naszym oczom ukazał się główny cel naszej wyprawy- niewielkie, zasypane ziemią i liśćmi wejście do piaskowcowego tunelu.

Doniesienia okazały się zatem prawdziwe- pod Niwnicami rzeczywiście biegną kilkusetletnie tunele. Ten, który znaleźliśmy jest wydrążony w piaskowcowej skale, a jego wysokość to około półtora metra. Pomimo trudności, jakie sprawiło nam dostanie się do niego, to co zobaczyliśmy w środku zrobiło na nas ogromne wrażenie. Brodząc w mokrej glinie, jaka znajduje się zarówno w miejscu dawnej posadzki jak ścianach powoli poruszaliśmy się do przodu. Niestety, po około siedemdziesięciu metrach natrafiliśmy na zawał ziemny. Co ciekawe, sam strop tunelu nie był uszkodzony w tym miejscu, więc glina barykadująca dalszą drogę została naniesiona tam przez szczeliny w skałach. W miejscu tym znajduje się też niewielkie, podziemnie źródełko. Zapewne to ono jest przyczyną nadzwyczajnej wilgoci, jaka tu panuje.

Wnętrze zapomnianej sztolni
Szybko jednak okazało się, że mamy towarzystwo- nad naszymi głowami dostrzegliśmy pokaźnych rozmiarów nietoperza.
Kolejny fragment tunelu
…oraz glina, która uniemożliwiła nam dalszą wędrówkę

Po spędzeniu około dwudziestu minut pod ziemią udaliśmy się w stronę wyjścia. Tunel ten wygląda tak, jak gdyby nikt nie zaglądał tu od co najmniej kilkudziesięciu lat.  Niestety, nie odnaleźliśmy w nim żadnych ciekawych przedmiotów, jednak sam fakt istnienia takich obiektów może nam podpowiadać, że podobnych sztolni może być w okolicy jeszcze kilka. Jak wynika z rozmowy z mieszkanką Niwnic, najprawdopodobniej w bezpośredniej bliskości kościoła katolickiego także możemy natrafić na ślady podziemnego korytarza. Wioska ta kryje jeszcze wiele tajemnic i zagadek, które mam nadzieję uda  się nam rozwikłać w nadchodzącym czasie. 🙂

Dziękuję Rafałowi za wykonanie zdjęć i wskazanie wejścia do tunelu 🙂